| Przychodzi ksiądz po kolędzie (perełki) |
|
| Wpisany przez kjk |
| środa, 25 stycznia 2012 00:00 |
|
- Jestem lepszy katolik, niż moi sąsiedzi. Oni co prawda chodzą do kościoła co niedzielę, ale za to nie ma tam dnia bez awantury rodzinnej.
Na pytanie o praktyki religijne (Msza św., modlitwa, spowiedź) ktoś odpowiada: no ja chodzę do kościoła. Jestem przecież na Pasterce, rezurekcji, Bożym Ciele, kiedy ktoś umrze…
- Co to jest, przesłuchanie? – mówi zdenerwowana kobieta na pytanie księdza o praktyki religijne.
- Niech ksiądz poczeka, zaraz zamknę psa w łazience. Gdzie on się podział? – zastanawia się gospodarz. Tymczasem ksiądz czuje, że pies schował się pod sutannę.
Wizyta jest bardzo potrzebna. Człowiek jest dzięki niej dużo mądrzejszy. Także ksiądz.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|


Myślałem, że cykl kolędowych obserwacji i sytuacji już na ten rok zakończę. Ale ponieważ ten tydzień to zazwyczaj, przynajmniej w naszym regionie, czas kolędowych podsumowań i uzupełnień (odwiedzin rodzin, które z różnych przyczyn nie przyjęły księdza z wizytą duszpasterską, ale teraz zgłaszają takie pragnienie), zatem nic dziwnego, że księża dzielą się swoimi spostrzeżeniami z tego bardzo pracowitego miesiąca. Zazwyczaj mówią: wizyta duszpasterska jest bardzo potrzebna, to jedyna szansa, aby chociaż troszeczkę lepiej poznać parafian. Czasami podają też przykłady odwiedzin, które śmieszą, wkurzają, smucą.