Bezgłowizm czyli o filmie niestety chyba bardzo aktualnym Drukuj
Wpisany przez kjk   
piątek, 03 lutego 2012 00:00

Bezgłowizm czyli o filmie niestety chyba bardzo aktualnymW czasie jednego z wczorajszych spotkań ktoś opowiadał mi o filmie o „bezgłowiźmie”. Przyznam się, że filmu nie oglądałem, ale mnie zaintrygował. Poszperałem i okazało się, że prawdopodobnie chodzi o film polski. Animowany "Danny Boy" Marka Skrobeckiego z 2010 roku jest opowieścią o ułomności ludzkiej, którą możemy nazwać "utratą głowy". Ktoś, o kim mówimy w przenośni, że "stracił głowę" jest człowiekiem, który nie bardzo wie, co robi.

 

W tym opowiadaniu głowę stracili już prawie wszyscy, oprócz jednego, jedynego - jest nim tytułowy Danny Boy, który jako odmieniec czuje się w bezgłowym społeczeństwie mocno wyalienowany. Film porusza problem samotności jednostki i stawia pytanie, czy w imię społecznego dostosowania należy równać w dół. Co zrobi Danny Boy, który również dla swej ukochanej jest odmieńcem? Co się stanie, gdy zrobi to, co zamierza? Krótko mówiąc: żegnaj rozumie! Ostatni rozumny odchodzi w dal i jak w piosence o Dannym Boyu chyba już nie wróci. Film animowany pozwala, dzięki metaforze, którą bez trudu operuje, ukazać w sposób dosłowny społeczeństwo pozbawione głów (rozumu?). Można się tu także przekonać jak dalece można stracić głowę dla dziewczyny (idei?).

 

"Danny Boy" to metafora społeczeństwa, w którym jedynie słuszną i obowiązującą ideologią jest "bezgłowizm". W przeszłości mieliśmy już takie panujące ideologie - faszyzm, nazizm, komunizm. A i obecnie spotykamy się z próbami narzucania jedynie słusznych poglądów. Czy współcześnie opanowująca cywilizację zachodu tzw. "poprawność polityczna" widoczna szczególnie mocno w niektórych mediach to nie "bezgłowizm" naszych czasów?

 

Jaki jest koniec filmu? Życie zunifikowanej, otumanionej i ogłupionej "bezgłowizmem" społeczności toczy się dalej, a refleksyjny, pesymistyczny wydźwięk filmu dopełnia jeszcze finałowy obraz - prowadzony przez pozbawionego głowy pilota samolot trafia w jedną z dwóch widniejących na horyzoncie wież. Wydaje się, że w mieście dotkniętym "bezgłowizmem" wstrząsająca katastrofa nie została w ogóle dostrzeżona. Tragedia pozostaje gdzieś na marginesie codziennych zdarzeń. Ostatni, który mógł używać rozumu i krytycznie przyglądać się światu, rezygnuje z tej możliwości, wybierając bezrefleksyjne szczęście u boku nietolerującej odmienności ukochanej.

 

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
kjk
3.02.2012

 

Dodaj komentarz