| Zazdrosnych zżera zazdrość |
|
| Wpisany przez kjk |
| sobota, 11 lutego 2012 00:00 |
|
W głowie pana Anatola pełno było dzisiaj różnych myśli. Najpierw popatrzył rano na żonę. „Siedzi w domu, nic nie robi, ma czas oglądać te swoje głupie seriale. Dzieci wyprowadzi do szkoły i ma spokój. No jeszcze obiad ugotuje. A później jest czas na koleżanki, które dodatkowo jeszcze przychodzą czasami na ploty wieczorem”. Później poszedł do pracy. Zauważył, że szef wezwał do siebie jego kolegę z działu. „Pewno chce mu dać jakiś awans. A przynajmniej pochwałę. No, nie wiem, czy on jest taki dobry”. Zaraz potem pomyślał sobie o swoim szefie. „Z takimi zarobkami to można żyć. Samochód lepszy, jest czas i pieniądze na wyjazd do ciepłych krajów nie tylko w wakacje, ale też w zimę. I wszyscy mu się kłaniają. A człowiek co, gorszy?”. I czuł pan Anatol, że serce bije mu jakby szybciej. Tym bardziej, że samochód, stary gruchot, w takie mrozy odmówił mu posłuszeństwa i musiał wracać do domu tramwajem. „I jest tu sprawiedliwość na świecie. Chyba trzeba będzie szukać nowej pracy albo co…”. Po powrocie do domu pod blokiem spotkał sąsiadkę. „Pani Anatolu, słyszał pan, nasz sąsiad na wiosnę się wyprowadza. Kończy budowę domu za miastem. Jeszcze tylko drobne wykończenia i może zamawiać ciężarówkę na meble”. No tego już było panu Anatolowi za dużo. „Nie ma sprawiedliwości na świecie” – myślał.
Tak jak rdza zżera metal, tak też zazdrosnych zżera zazdrość (Antyfanes).
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|

