| Trąd kiedyś i dzisiaj |
|
| Wpisany przez Mówią wieki / kjk |
| niedziela, 12 lutego 2012 00:00 |
|
Trąd był znano i szczegółowo opisano już w starożytności. Pliniusz Starszy twierdził, że leprę zawlokły do Rzymu legiony Pompejusza wracające z Egiptu. Księga Kapłańska Starego Testamentu zawiera zaś zbiór zasad postępowania względem trędowatych. Prawodawstwo starożytnego Izraela definiuje trąd szeroko, określając tym terminem różne schorzenia skóry, a nawet pleśń czy grzyb na ścianie domu. O tym, co rzeczywiście było trądem, decydowali kapłani – ludzie odpowiedzialni za rytualną czystość. Kapłan, pełniąc funkcję orzecznika w sprawach medycznych, chronił ludzi zdrowych przed epidemią. Jeśli stwierdził infekcję u danej osoby, poddawał ją siedmiodniowej kwarantannie. Jeśli objawy ustąpiły, ozdrowieniec po rytualnym oczyszczeniu wracał do społeczeństwa. Jeśli nie, „kapłan uzna go za nieczystego. [...] Trędowaty, na którym jest plaga, winien mieć szaty rozdarte, włosy na głowie rozwichrzone, brodę zasłoniętą i winien wołać: Nieczysty, nieczysty! (Kpł.13,44 – 45). Ten cytat dowodnie świadczy, że trędowatych wyrzucano poza nawias społeczności, w których do tej pory żyli. Nakaz religijny miał zaś dodatkowo chronić wspólnotę przed śmiertelnym zagrożeniem.
Warto jednak zaznaczyć, że w Biblii nie wykluczano chorego z wspólnoty raz na zawsze. Piąty rozdział Drugiej Księgi Królewskiej opowiada historię trędowatego Naamana, dowódcy wojsk króla Aramu. Chory dostojnik zjawił się przed prorokiem Elizeuszem, a ten zalecił mu jako panaceum siedmiokrotną kąpiel w Jordanie. Naaman wykonał zalecenie proroka, „a wtedy jego ciało stało się znowu czyste jak ciało małego dziecka” (2Krl.5,14). Ta historia Naamana ma także drugi plan. Otóż Elizeusz nie chciał przyjąć hojnych darów, które ofiarował mu uzdrowiony Aramejczyk. Postanowił je zawłaszczyć sługa proroka Gehazi, który pobiegł za orszakiem odjeżdżającego Naamana, aby odebrać cenne podarunki. Kiedy Eliasz dowiedział się o tym, postanowił ukarać chciwego sługę: „Niechaj tedy trąd Naamana przylgnie do ciebie i do twojego potomstwa na zawsze. I wyszedł od niego zbielały od trądu jak śnieg” (2Krl.5,26-27). Trąd stał się więc symbolem kary spadającej na ludzi chciwych.
O chorych na trąd opowiadają również ewangelie synoptyczne (św. Mateusza, Marka i Łukasza). Wszystkie zawierają identyczną opowieść o uzdrowieniu trędowatego, który przychodzi do Jezusa i mówi: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Ewangeliści nie wkładają w usta nieszczęśnika prośby o uzdrowienie. Uwydatniają pierwszoplanowy aspekt lepry, która sprawia, że człowiek poprzez rytualną nieczystość rytualną ściąga na siebie wyrok społecznego wykluczenia. Jezus uzdrawia chorego słowami: „Bądź oczyszczony”, i jako pobożny Żyd dodaje: „idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, jaką nakazał Mojżesz” (Mr.1,41,44). Jezus zdejmuje z chorego cierpienie, ale jednocześnie nakazuje uzdrowionemu wypełnienie nakazów prawa mojżeszowego. Bowiem jedynie świadectwo kapłana może otworzyć ozdrowieńcowi na nowo bramę do świata ludzi zdrowych i czystych rytualnie.
Z kolei Ewangelia św. Łukasza zawiera krótki opis życia trędowatych w antycznej Samarii i Galilei. Chorzy zamieszkiwali obrzeża wsi, egzystując na marginesie życia zdrowych ludzi. Nie wolno im było zbliżać się do innych. „Wyszło naprzeciw niego [Jezusa] dziesięciu trędowatych mężów, którzy stanęli z daleka. I podnieśli swój głos mówiąc: Jezusie, Mistrzu! Zamiłuj się nad nami!” (Łk.17,12-13). Dalszy ciąg jest analogiczny do przytoczonych już ewangelicznych opisów: uzdrowienie, nakaz wizyty u kapłana i złożenia przepisanych prawem ofiar. Z całej dziesiątki tylko Samarytanin, wówczas śmiertelny wróg każdego Żyda (i na odwrót), wrócił, by podziękować Jezusowi za dar zdrowia i oczyszczenie.
Współcześnie trąd występuje w najbiedniejszych obszarach globu: w Indiach, Brazylii, Indonezji, Nepalu oraz krajach afrykańskich. Ostatnie leprozorium w Europie znajduje się w delcie Dunaju w Rumunii. Według różnych szacunków na trąd choruje ok. 15 mln osób, ale leczeniem jest objętych tylko 3−4 mln. Każdego dnia odkrywa się 800 przypadków zachorowań, w tym 140 przypadków u dzieci. Lepra nadal towarzyszy ludziom żyjącym w biedzie, bardziej podatny na infekcje.
W trudnych badaniach nad trądem (prątki trądu nie dają się hodować w laboratorium) przyszła ludziom z pomocą przyroda. Okazało się, że na trąd cierpią także inne ssaki, w tym południowoamerykańskie pancerniki. Zwierzęta te wykorzystuje się do badań. Wczesne stadia choroby są w pełni uleczalne – wystarczy kuracja, która kosztuje dziś zaledwie... 30 zł. Mimo to ciągle brak pieniędzy, by dotrzeć z pomocą do wszystkich chorych. Aby propagować walkę z chorobą i pomagać zarażonym, w1954 roku ogłoszono 27 stycznia światowym dniem trędowatych.
A oprócz tego na trąd, ten duchowy, chorujemy mniej lub bardziej wszyscy. Jedni są bardziej odporni, leczą się, inni go zaniedbują. Bo czyż trądem nie jest grzech. A lekarzem Chrystus. I do niego koniecznie trzeba się udać. Opieka całodobowa, bezpłatna, nie ma kłopotów z NFZ-em. Lekarz przyjmuje w domu (modlitwa) i w kościele (Msza św. i sakrament pokuty). Nie zaniedbuj swojego zdrowia. Tego duchowego.
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
|


Trąd towarzyszył ludzkości od niepamiętnych czasów. Jak żadna inna choroba zdobył miejsce w dziejach cywilizacji, urastając do rangi symbolu cierpienia, kary za grzechy, okropności losu. W 1873 roku w norweskim Bergen niejaki Gerhard H. Armauer Hansen odkrył bakterię trądu (łac. Mycrobacterium leprae). Od tej pory tę chorobę nazywano od nazwiska odkrywcy chorobą Hansena.