Rozpoczyna się Wielki Post, drugi w roku liturgicznym okres oczekiwania i przygotowania. Trwa on ponad 6 tygodni i ma zdecydowanie posępniejszy charakter niż Adwent. Oprócz wielkopostnych czytań mszalnych, w przygotowaniu pomagają nam także typowe dla tego okresu nabożeństwa: Droga Krzyżowa i Gorzkie Żale. Jednak czas ten ma swój kres w Triduum Paschalnym, o którym powiemy, gdy przyjdzie czas. Ma też swój początek i o tym początku kilka słów.
Ktoś mi dzisiaj opowiedział, że ostatnio zaczyna często odmawiać swoistego rodzaju akty strzeliste. Kiedy w pobliżu znajdzie się ktoś, kto strasznie wkurza i wie, że za chwilę może wybuchnąć, mówi sobie w myślach: „Panie Boże miej jego i mnie w swojej opiece”. I zazwyczaj udaje się jakoś uniknąć konfliktu.
Po Polsce podobno krąży następująca historyjka: turysta spaceruje po Warszawie. Kiedy dochodzi pod budynek Rady Ministrów, przez otwarte okno słyszy, jak grupa ludzi śpiewa najbardziej znaną polską piosenkę: „Sto lat, sto lat…”. Zaciekawiony pyta ochroniarza: co to za impreza, ktoś obchodzi urodziny lub imieniny? „Nie, to rząd obraduje na podniesieniem wieku emerytalnego” – odpowiada strażnik.
Jak dobrze mieć sąsiada, On wiosną się uśmiechnie, Jesienią zagada, A zimą ci pomoże Przy węglu i przy koksie I sama nie wiesz, kiedy Ułoży wam rok się.
Supermarket. Na hali sympatyczny z wyglądu niestary pan rozmyśla się i jednak nie chce kupić jakiegoś serka czy jogurtu. Jednak w międzyczasie odszedł już kawałek od półki ze wspomniany towarami. Widzę, jak wyjmuje opakowanie z serkiem z wózka i odkłada… na półkę z pościelą.
Otworzyłem sobie Pismo św. na fragmencie, który mądrzy ludzie wyznaczyli, jako dzisiejsze czytanie liturgiczne w czasie Mszy św. Nawet, jeżeli do kościoła się nie wybieram, warto sobie takie coś zrobić. I pierwsze zdanie w Listu św. Jakuba zabrzmiało, jako ważne przypomnienie: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków?”.
Byłem wczoraj na pogrzebie małej Madzi. Przyznam się, do końca miałem opory. Bo o ile ślub jest wydarzeniem zazwyczaj publicznym, podobnie np. I Komunia czy bierzmowanie, o tyle na pogrzeb idziemy nie po to, by porozmawiać, spotkać się ze znajomymi, ale po to, by podumać, pomyśleć nad życiem zmarłego i swoim. Bałem się, że pogrzeb najbardziej znanego obecnie w Polsce dziecka stanie się częścią wielkiego show.
Podobno na świecie jest 2,1 miliarda chrześcijan. Jest też 2,2 miliarda ludzi mających dostęp do internetu. Wniosek: internet to jest medium do zagospodarowania przez Kościół. I Kościół to robi.
Pan Anatol został kierownikiem działu. Najpierw był szampan, składanie życzeń, radość. Później okazało się, że ma znacznie więcej przyjaciół niż sądził. Podchodzili do niego przy byle okazji, aby mniej lub bardziej dyskretnie przypomnieć mu, że zawsze uważali go za kogoś ważnego. A sam pan Anatol uwierzył, że zna się na wszystkim.
Około 2003 roku pojawiła się sytuacja, gdy w internecie obok webmastera, czyli osoby piszącej, redagującej stronę internetową, pojawili się inni „twórcy”. Dzisiaj praktycznie każdy może być redaktorem strony www. Pojawiły się bowiem i święcą triumfy portale społecznościowe: Nasza Klasa, Facebook, Twitter czy inne, mniej znane. Jest też największa na świeci encyklopedia wiedzy, Wikipedia, którą tworzyć może każdy, choć jest to obwarowane kilkoma obostrzeniami. Mówi się, że dzisiaj ponad bilion ludzi ma wpływ na treści internetu.